Koniec passy. JKS poległ w Dębicy
Kapitalna seria 32. ligowych spotkań bez porażki dobiegła końca. W sobotni wieczór JKS przegrał w Dębicy z tamtejszą Wisłoką 1-3.
Każda passa kiedyś się kończy. Jarosławianie swoją przerwali w Dębicy, gdzie prowadzili na początku drugiej połowy dzięki trafieniu Sylwestra Magdziaka, lecz końcówka spotkania należała już do rywali. A dokładniej do rezerwowego Damiana Śliwy, który w ciągu kilkunastu minut od pojawienia się na murawie zdobył dwa gole, zapewniając zwycięstwo swojej drużynie.
JKS bardzo źle wszedł w ten mecz. W pierwszych minutach Dębiczanie kompletnie zdominowali boiskowe wydarzenia, spychając bezradnych gości do głębokiej defensywy. Na szczęście z przewagi tej nic nie wynikło, a z upływem czasu spotkanie znacznie się wyrównało.
W pierwszej połowie obie drużyny miały swoje okazje. Ze strony Wisłoki groźnie strzelał Szymon Feret, ale skuteczną interwencją piłkę nad poprzeczkę przeniósł Igor Wilk. Ze strony przyjezdnych dwukrotnie po stałym fragmencie gry uderzał Szymon Panasiuk, lecz gospodarze szczęśliwie wybijali futbolówkę sprzed bramki.
Druga część spotkania rozpoczęła się znakomicie dla gości. W 53. minucie po „klepce” z Dżabą Pchakadze precyzyjny strzał w dolny róg oddał Sylwester Magdziak i JKS objął prowadzenie. Chwilę później mogło być już 0-2. Z kilkunastu metrów uderzył Bartłomiej Purcha, ale gospodarzy kapitalnym refleksem uratował bramkarz Paweł Sokół.
Jarosławianie zdawali się łapać odpowiedni rytm, lecz wystarczył moment nieuwagi, by rywale doprowadzili do wyrównania. Bartosz Dubiel przymierzył w „krótki” róg i uradował liczną dębicką publiczność.
W 75. minucie JKS mógł odzyskać prowadzenie. Andreja Prokić zagrał piłkę na pole karne, podanie przeciął Mikita Kandracenia i wydawało się, że futbolówka przelobuje Pawła Sokoła. Golkiper Wisłoki zdołał jednak uchronić swój zespół od utraty gola.
Za moment to Dębiczanie cieszyli się z drugiej bramki. Dośrodkowanie Jakuba Batora wykorzystał wspomniany wcześniej Damian Śliwa. Ten sam zawodnik w 84. minucie przypieczętował sukces gospodarzy. Po prostopadłym podaniu Karola Czuchry uprzedził Szymona Panasiuka oraz Krystiana Wronę i w sytuacji sam na sam z Igorem Wilkiem posłał piłkę do siatki.
fot. Sławomir Oskarbski (nowiny24.pl)